Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

dyskusja ostatnia...

czwartek, 01 kwietnia 2010 12:02
Witajcie :)
po tym jakże radosnym powitaniu mam dla was sporą garść wpisu, więc zabierajcie się do czytania. :)

Mineło 3.5 roku odkąd blog ruszył. W tym czasie było tu 110 tysięcy unikalnych Czytelników, to olbrzymi wskaźnik docenienia moich wypocin życiowych. Dziękuję :)
Po tych ponad trzech latach przyszedł czas na to by podsumować i zakończyć pewien rozdział, którym jest ten blog. Od dziś możecie tu zaglądać jako do archiwum moich myśli, jednak nie planuje prowadzić regularnego blogowania, co już od dawna kulało ;)
z chęcią zaproszę was do archiwum moich myśli i poglądów, która będzie zawsze otwarta na wasze komentarze.

Dlaczego przyszedł czas zakończyć ten projekt? Cóż, wszystko ma swój kres i nie można sztucznie go przeciągać.
po drugie ten blog jest trochę reliktem przeszłości - czasów pamiętających początki mojego liceum, maturę oraz pierszy rok studiów. uważam, że nadchodzi czasami taki moment w którym należy się zastanowić, przystanąć i wyjść poza pewien schemat. istnienie tego bloga i kontynuowanie dalszych wpisów tutaj byłoby nie możliwe.
Dlatego potrzebuje zamknąć pewien rozdział - by (być może) otworzyć niebawem kolejny. Może niecobardziej poważny, napewno nieco inny. i do tej zmiany jest mi potzebne zerwanie kontinuum pomiędzy tymi projektami. Tym samym, nie mogę postawić kolejnej grubej kreski i powiedzieć od dziś wpisy tutaj będą INNE. Nie, były by takie same, bo i blog ten sam. samo postanowienie że coś ma być nową jakością nie czyni zbyt wiele.

Dlatego, niebawem o ile wogole - ruszę z czymś co będzie nowym startem, nową jakością. Mam  nadzieję. Przynajmniej ja osobiście tego potrzebuje i czuję, że to słuszny krok. Potrzeba zmian jest celem dąrzenia człowieka, wszystko płynie. Dlatego i ja muszę popłynąć z prądem i śmignąć w coś innego. Gdzieś indziej, w nowy kąt...

Jeśli tak się stanie i będę dalej blogował napewno napisze o tym tutaj. Aktualnie polecam mój microblog - jsmp.blip.pl - zarejestrujcie się również bo to fajna idea :) A teraz udaję się na zasłużoną blogerową przerwę, lecz pewnie nie na długo...

Podróż do początków bloga

Zaproszę was w podróż pomiędzy wpisami, od tych najdawniejszych po te nowsze. Wskaże te, które uznaje za najlepsze spośród wszystkich. Reszta jest jak zawsze dostpna do waszej dyspozycji.

Od tego wszystko się zaczeło. Tak, dokładnie 24 listopada 2006. Kolejne wpisy były szlifowaniem warsztatu świeżo zachłyśniętego ideą blogingu blogera. potem było kilka wpisów z rodzaju: "Robię to, robię tamto" - czegoś czego w bloginku już teraz strasznie nie lubię. Bo nie jest ani nikomu potrzebne ani zbyt kreatywne dla innych. lepiej opisywać swoją opinie o rzeczywistości niż pisać: "jem kanapkę". jednak na początki warsztatu było nieźle ;)

Trochę trwało zanim blog przekształcił się w tubę moich poglądów zamiast tablicy ołoszeniowej z harmonogramem dnia, ale w końcu to się stało - szczególnie mocno rozpoczynając manifą o pseudoblogach. Szybko wnioski z pisania krytycznego a nie ugłaskaniowego przyniosły skutek. Takie wpisy po prostu budziły większą dyskusję a o to w bloggingu chodzi.
Wkrótce zatem wylałem na epapier swoje myśli na temat szkolnictwa - na bazie doświadczeń w szkole językowej. By podkreślić, że krytyka natomiast pisania o wydarzeniach codziennych (zjedzeniu kanapki) nie oznacza sprzeciwu przeciw opiniowaniu wydarzeń które się przeżyło powstała relacja wakacyjna. Od tamtych czasów stawiałem na kreatywny opis i ocenę wydarzeń, nie zaś na ich suchą relację...

Moim jednym z lubianych tematów tego bloga są wartości. Ale także mechaniczności i usystematyzowaniu naszego istnienia, we wpisie "Cyfroza Pana Trybika". Dalej czując się chętnym do opinii w sprawach życia społecznego, którego obiektem równeiż jestem napisałem kilka słów o Żałobie z dekretu. Wena mnie nie opuszczała - powstał więc Ekshibicjonizm sieciowy - czyli wpis o tym, jak się obnażamy :D
Na blogu poruszałem tematy codzienności i ludzi zwykłych mijanych po drodze...Myśli me wędrowały także ku pojęciom czasu i przestrzeni. Gdy zmieszamy czas i przestrzeń oraz mijanych przypadkowo ludzi spotykamy tak naprawdę nic innego a nasze przeznaczenie i jego nieurchroność.

Blog przeżył także pożegnania. moje pożegnania, wprawdzie nie z blogowaniem a z moim liceum, które darze wielkim uśmiechem na wspomnienie tamtych czasów. Pewnie ono też, albo też nie ;) Kto wie...
Potem popełniłem wpis o tym, co się robi z podstawowymi uczuciami, wartościami. Komercjalizuje. Mogliście przeczytać także o kreowaniu wizerunku.  Nie brakło także rad w przypadku gdy sprzyjały nam problemy.

Piękny i bardzo mocno komentowany był wpis dotyczący Labiryntu fauna. spotkał się on ze szczególną przychylnością i miłymi komentarami. O wartościach i wierności prawdzie, oraz samym labiryncie fauna przeczytacie tutaj. najbardziej bliskim mi wpisem był wpis o emocjach iprzeżyciach wprost z pisemnego egzaminu maturalnego. Taka relacja z wzajemnego wsparcia w ciszy była bardzo poruszająca. Było także o pozytywnych metodach uczenia się, takich przypadkowych, alebardzo łatwych do zapamiętania.
Nie zabrakło wspomnień ze spotkań z ludzmi, których w pewien sposób los związał z moimi ścieżkami, choć na chwilę... O Pascal i Ann.

Długo by opisywać jeszcze kolejną setkę wpisów, które były równie warte uwagi sposód wielu mniej wartościowych.

Na koniecz czas podziękować co po niektórym. Szczególnie BKM - za wierne komentowanie już tyle lat.
 Dziękuję też mojej dziewczynie Magdzie za cierpliwość do mojego blogowania i webowania, bo to wciągające zajęcie...
Podziękowania, równie szczególne, należą się moim przyjaciołom, którzy czynili moją codzienność taką jaką właśnie wtedy była - przez co zbierałem nowe informacje i inspiracje na wpisy. Wśród przyjaciół podziękowanie należy się Kasi J., Łukaszowi S. oraz Paulince O., których cenię i z ogromną chęcią spotykam.


 Na koniec ludziom których znam bardziej z sieci niż z życia: Knapior, Pyciak, Garry, Dealis, Xerif, Logeen. 

Pod tym wpisem możemy toczyć wspólną dyskusję, na tematy przeróżne. Dziękuję, za wspólnie spędzone chwile. Do poczytania kiedyś, gdzieś. :)

Podziel się:

komentarze (12) | Skomentuj

wirtualne muzeum...

wtorek, 23 marca 2010 22:41
Postanowiłem dzisiaj podzielić się z wami linkiem, który może się przydać kolekcjonerom czy fotografom artystycznym. Serwis o istnieniu którego dowiedziałem się dzięki blogowi Hazana (antyweb.pl) prezentuje serwis http://myvimu.com/ - do czego służy to cudo?

Do tworzenia MY VIrtual MUseum, czyli Wirtualnego muzeum kolekcji. Jak pisze Hazan - "Eksponaty można grupować w kolekcje oraz tworzyć dla nich karty katalogowe, które po wydrukowaniu można wykorzystać do katalogowania własnych przedmiotów."

Ja wprawdzie nie kolekcjonuje nic w świecie realnym, lub przynajmniej nic nie przychodzi mi aż tak na myśl ale jak ktoś lubi kolekcjonować i dzielić się swoimi fotografiami zdobyczy to polecam.

Podziel się:

komentarze (0) | Skomentuj

Komercja ukoronowana dziełem sztuki...

środa, 10 marca 2010 11:33
Inspiracją wpisu jest pewna kwestia zauważona przez lektora języka angielskiego, podczas moich ostatnich zajęć.

Żyjemy dziś w kapitaliźmie, w powszechnej komercji. Tego chyba nie trzeba udowadniać, patrząc po stertach reklam i chociażby pomysłowości na sprzedaż komina jako marki multipleksu handlowego (o czym trafnie wspomina w swoim wpisie BKM).

Zastanówmy się co stoi w centrum miasta? Wybacznie, nie mam na myśli rynku głównego pełnego gaworzenia wyłącznie nie po polsku ;) Chodzi o duży, klockowaty budynek tuż obok mało atrakcyjnego dworca. Mowa oczywiście o Galerii Krakowskiej. Można spytać co to ma do kultury? Wracając więc do niej i związków z powszechną komercją usłyszałem trafną uwagę. Nawet w języku następuję już "przekłamanie". Dawniej galeriia znaczyła, co zacytuje za Słownikiej Języka Polskiego PWN:

1. «kolekcja dzieł sztuki istniejąca jako samodzielna instytucja lub stanowiąca dział w muzeum»
2. «salon wystawowy, w którym sprzedaje się dzieła sztuki»
3. «ostatnia, najwyższa kondygnacja widowni w teatrze; też: publiczność zajmująca tę część widowni»
4. «długi balkon biegnący na pewnej wysokości wewnątrz lub na zewnątrz budynku»
5. «przejście łączące dwie części budynku lub dwa budynki»

Pozwoliłem sobie wykreślić stwierdzenia, które nie są ważne w tym wpisie, choć to nie ujmuje ich znaczeniu dla słowa galeria.
Jak widać dwie podstawowe definicje wskazują na wynikające z ekspozycji dzieł sztuki kulturalne cele słowa galeria.
Drugie ze znaczeń powołuje się na opis miejsca, gdzie sprzedaje się wystawione dzieła sztuki.

Nazwę Galeria została jednak w dobie komercji sprowadzona do miejsca handlu wszystkim i niczym:
6. «kryty pasaż o przeznaczeniu handlowym»


Wynikać z tego może, że masowa komercja urosła do rangi sztuki. Semantyczne przesunięcie znaczenia słowa galeria wskazuje albo na spadek rangi dzieł sztuki lub wzrost produktów masowych do rangi dzieł  sztuki i dóbr kultury znaczeniu. Takie wywyższanie produktów do rangi dzieł sztuki może świadczyć o coraz większemu hołbieniu wartościom przedmiotowym, materialnym i finansowym, dla których buduje się "pomniki-galerie" w których się je przechowuje i udostępnia do odsprzedaży, masowemu odbiorcy. Norwid powiedziałby:

Jękły głuche kamienie
Ideał sięgnął bruku...


Podziel się:

komentarze (3) | Skomentuj

Walentynki - święto miłości i przyjaźni...

środa, 10 lutego 2010 1:24
przyjaciel.Panuje ogólny pogląd jako, że 14. II to święto miłości. Owszem.
Panuje ogólny pogląd jako, że 14. II to święto jedynie zakochanych. Owszem, że NIE.

Od jakiegoś czasu głęboko wierze, że walentynki to święto dobrych przyjaciół. Dlaczego? Bo Walentynki to święto okazywania uczuć, a przyjaźń jest również uczuciem. Miłość jest czymś okraszonym dodatkowym przyzwoleniem na fizyczność, której przyjaźń nie toleruje. Inaczej stała by się miłością lub erotycznością... Nasza miłość to także przecież nasz dobry przyjaciel (przynajmniej chyba większość ludzi tak ma?) - tylko taki, któremu pozwalamy się tulić, całować, przytulać. Pozwalamy i mówimy, powierzamy mu coś więcej. I również obarczamy w pozytywnym tego słowa znaczeniu tego przyjaciela/łke czymś więcej - obowiązkiem wzajemności jeśli chcemy żyć w szcześliwym związku. Obdarzamy zaufaniem do wielu spraw więcej niż przyjacielowi, obdarzamy swoistym powiernictwem życiowym. Ale również wyłącznością - tak, to jedna z ważnych cech, która różni przyjaźń zwykłą od przyjaźni w miłości. Wyłączność.

Wracając do walentynek - uważam, że jako święto w którym chcemy świętować to, że mamy z kim dzielić się uczuciami należy również choć pamięcią, sms'em czy drobnym (niekoniecznie kipiącym czerwienią i nie koniecznie sercokształtnym) podarunkiem dowartościować więź łączącą Cie z po prostu przyjaciółmi.

przyja2



Podziel się:

komentarze (1) | Skomentuj

Każdy z nas nosi w sobie...

czwartek, 28 stycznia 2010 11:12
Bad in people.Trzeba więc naprzód porzucić smutki, narzekania, wyleczyć się z samego siebie, ze swoich urazów psychicznych, które są dla nas większym nieszczęściem niż wszystko, co nas otacza.
Stefan Wyszyński

Wczoraj odbyłem dosyć ciekawą i burzliwą dyskusję komunikatorową. Ze względu na własne i ogólne zasady, nigdy nie publikuje treści rozmów ale powiem, wam przynajmniej co nie co, co można było z niej wynieść.

Ogólnie mój rozmówca, był mi znanym kolegą z jednego z forów internetowych na których obaj pełnimy rolę specjalistów pomagającym młodszym webmasterom rozwijać skrzydła. ale nie o tym, dyskutowaliśmy. Akurat zeszło się na to jak by tu ponarzekać na aktualny stan Polski. Rozmowa toczyła się niczym rzeka ;)

Ale to już nie pierwsza osoba, która tak mówi. Przykładowe zarzuty? Pensje za niskie, o połowę od Niemiec. Podatki najwyższe. WOSP to nam nie potrzebny bo to rola państwa itd. itd.
Ogólnie zawsze bolą mnie narzekania na kraj, z kilku powodów. Po pierwsze - bierzemy wszystko bez dogłębnej refleksji. Wymagamy by Polska była jak niemcy, Francja, Anglia - zapominając, że Polska ma się lepiej dopiero od 20 lat. Po długim zapaleniu płuc połączonym z migreną i schizofremią ;) Zapominamy, że kurtyna o której mało kto już pamięta - odcieła nas od morza środków finansowych na odnowę - materialną ale także biologiczną narodu. Po (wczorajsza rocznica!) zakończeniu biologicznego wyniszczenia, ciągle mało płyneło środków na działania odwrotne - biologicznej odnowy narodowej.
Wycięcie Polski z takiego kontekstu historycznego (wiem, nie lubię historii ale podstawy jeszcze pamiętam) jak i społecznego jest ciosem szczególnie ważnym. Młode pokolenie (bo i rozmówca był równoletni lub nieco młodszy) albo mało wie, albo mało słyszało o takim ujęciu sprawy...

Przypadkiem szukając obrazu do tego wpisu napotałem na cytat z Dżumy, który jakże idealnie pasuje do sytuacji człowieka wieku dzisiejszego.
"Każdy z nas nosi w sobie dżumę, nikt bowiem, nikt na świecie nie jest od niej wolny."
Ale to nie prawdy i prawidła mówią o nas to jacy jesteśy. To my w pełni MY, kreujemy siebie. Takim jakim siebie będziemy postrzegać i kreować, tacy będziemy każdego naszego dnia. Dlatego wolę mówić o dobru tkwiącemu w każdym, tym dobrem jest potencjał tego co możemy zrobić.

Każdy z nas nosi w sobie piękno. Cała sztuka polega na tym, by umieć je odkryć.
Éric-Emmanuel Schmitt

A wszystkie te nasze dywagacje zaczeły się od tego, czy pieniądz jest jedyną "Wartością Kultową", czy aktuanie nie żyjemy w świecie kultu pieniądza. Co ja uznałem za oczywistą bzdurę. Kto chce potrafi zwrócić się na właściwe wartości, i ponad to wszystko co komercyjny świat nam wpaja jakoś wartości-filary. W związku z tymi przemyśleniami, jeszcze głębiej czuje przekonanie o potrzebie uczenia etyki lub przygotowania etyczno-społecznego, w dzisiejszej szkole.


Podziel się:

komentarze (2) | Skomentuj

Jak łatwo dorobić ideologię...

środa, 06 stycznia 2010 19:27
Dziś, o tym jak nawet dziś działa propaganda, nazywana dzisiaj PR "pijarem".

Jak wszystkim wiadomo w grudniu miało miejsce masakryczne wydarzenie, które odbiło się echem na całym świecie. Mówię o sprawie kwadzieży fragmentu bramy, dokładniej napisu głoszącego o wolności za pracę nad Jenieckim Obozem Koncentracyjnym, służący niemcom do eksterminacji wybranych nacji. Nie o tym chce pisać, bo co tu dużo mówić - trzeba być idiotą by się na to porwać.

nl logo Otóż portal Gazeta.pl - znany, ze swojego braku przychylności do produktu NK - zmajstrował taki tekst. W artykule czytamy, że demontaż logo jest sprytnie przygotowaną naigriwanką i złośliwym, niesmacznym żartem z ostatniej sprawy kradzieży napisu...

"To niesmaczne żarty z kradzieży napisu 'Arbeit macht frei'" - cóż, Gazeta.pl jako poważny portal chyba zapomina, że przygotowania do czegoś co już niebawem na naszej-klasie się ukaże trwają miesiącami... Oczywiście mowa o redesignie logo oraz możliwe, że całościowej zmianie layoutu. Jednak podejrzewam, że ten zostanie tylko rozciągnięty na boki serwisu.

Cóż, propaganda w tym przypadku antypropaganda jak widać się szerzy... Szkoda, że oprócz ładnie przyciągających interneutów nagłówków treść zionie małą dozą rzetelności. Z działu medialnego serwisu, do którego uzyskałem niedawno akretydacje można się dowiedzieć, że to oczywiście nie akcja prześmiewcza no i że przygotowano redesign.

Co wy o tym sądzicie? :)

Podziel się:

komentarze (5) | Skomentuj

Noworoczne zmiany...

wtorek, 05 stycznia 2010 23:27
Witajcie w nowym roku. Zaskoczyła was dziś pewnie nowa szata serwisu, cóż poczułem potrzebę zmiany i w końcu pozmieniałem parę różnych rzeczy.  Jak widać, przeorganizowałem dział linków - wszystkie linki do was zostały, jednak teraz są wyżej. Skróciłem lub usunąłem niektóre boksy, by nie zajmowały tak dużo miejsca.

Cóż, każda szata kiedyś się znosi. Dlatego może i u was jakieś planowane zmiany? :)
Dodatkowo zachęcam do wymiany, blog dziennie odwiedzają dziesiątki użytkowników więc każdy chętny może zaproponować mi wymianę linkami lub buttonami :-)

pozdrawiam, witając '2010.

Podziel się:

komentarze (6) | Skomentuj

z Nowonarodzonym, idąc na spotkanie swojej codzienności...

środa, 23 grudnia 2009 22:53
xmasMały Boże, przychodzący do nas
w tę cichą i świętą noc
Kim jesteś dla nas?
Mądrością - by mierzyć się z życiowymi próbami,
Pięknem - które urzeka i wzrusza,
Oczekiwaniem - na powtórne przyjście Ciebie.
Jesteś wszystkim we wszystkich,
Jesteś niewyobrażalnym Bogiem,
którego drogę można poznać,
przyjąć i pokochać...
W tym uroczystym dniu, życzę wszystkim:
Aby pokój ogarnął Wasze serca
i by wnich zagościł świąteczny nastrój
Byśmy mogli w ten cichy wieczór
wziąść opłatek biały
i serdecznie z bliskimi go przełamać.
By życzyć sobie nawzajem daru Miłości,
bo Ci są tylko szczęśliwi, którzy znają ten dar,
i z Nowonarodzonym Panem
idą na spotkanie swojej codzienności...

To był tekst przepięknych życzeń, pochodzących ze scenariusza jasełek które odgrywaliśmy - opisywałem je, w poprzednim wpisie. I tego wszystkim wam życzę na ten BożoNarodzeniowy czas...
Na koniec w ramach zbliżającego się okresu świąteczno - noworocznego, zamieszczam cudowne nagranie - genialnej wokalistki. Enya śpiewa, jak można będzie posłuchać: Enya - Cicha noc.

Podziel się:

komentarze (1) | Skomentuj

Relacja z wdzięczności :)

wtorek, 22 grudnia 2009 22:52
Napisze szybką notkę z praktyk - relacja z wdzięczności... :D

Otóż, jak niektorzy wiedzą przeżywam praktyki, jako student. To normalne. Sam tok praktyk zostawia wiele do życzenia - bo jest mało praktyczny, a więcej ma na celu wyręczanie pracowników ośrodka w przeniesieniu stołu, ozdób itd. niż zapoznanie z esencją placówki.
Praktyki odbywam w DPS - dom pomocy społecznej.

Oczywiście jak to każda placówka, chce by coś po sobie "zostawić" dla mieszkańców - my, że akurat nadażała się okazja zorganizowaliśmy im spotkanie modlitewne ale także przygotowaliśmy i wystawiliśmy jasełka. Bo pora ku temu sprzyjająca. I tu powstał przepiękny moment, w którym ukazało się prawdziwe życie... My jako istoty z zewnątrz wtargneliśmy z czymś NIErutynowym, czymś nowym, czego zwykli instytucjonalni pracownicy nie wnosili. Oczywiście z szacunkiem dla ich pracy, bo ona jest niezbędna by ośrodek istniał...

Ale wdzięczność trudno opisać :) Starsi mieszkańcy tłumnie i chóralnie próbowali zabrać głos, by podziękować, porównać nas do swoich wnuczków czy wnuczek. Takim ludzioem zdecydowanie potrzeba choć raz w tygodniu wolonatariuszy, którzy wpadną, posiedzą jako tacy pozytywnie OBCY ludzie i zrobią coś odkręconego, wyrywającego tych ludzi z rutyny...


Podziel się:

komentarze (1) | Skomentuj

Sytuacja cię czyni takim jakim jesteś!

sobota, 05 grudnia 2009 0:00
Jestem po prawie skończonej lekturze nowej publikacji prof. Zimbardo. Opisuje ona wprawdzie znane już od 30 lat doświadczenie znane wszystkim jako Eksperyment Więzienny, czyli symulowanej sytuacji w której z jednorodnej grupy studentów wybrano kilku do pełniania roli więźniów i kilku do pełnienia roli straźników. Cała aranżacja i wczuwanie się w role są dramatycznie opisane na łamach wydanej rok temu książki "Efektu Lucyfera", którą właśnie poczytuję.

Profesor starał się udowodnić, badane zjawiska wczuwania się w rolę - kogoś kto posiada władzę absoplutną jak i osób kompletnie zdeindywidualizowanych - więźniów, poddawanych różnym procesom psychicznym mającym wzmocnić ich poczucie izolacji. Nad eksperymentem, jak nad każdym znaczącym czy przełomowym zjawiskiem roztoczyła się aura zachwalania i krytyki - czyli, jak to zwykle ktoś nie szczędził krytyki, a kto inny nie skąpił pochwał. Cóż, dramatycznym wnioskiem jaki sam profesor wysnuł był fakt, że on sam wszedł idealnie w rolę naczelnika ów więzienia. Przygotowywał zbrojne odparcie ataku byłego więźnia i czuwał nad porządkiem wewnątrz ZAARANŻOWANEJ instytucji. Traktował twór badawczy jako coś realnego.

Na bazie materiałów zebranych w wyniku eksperymentu powstał film. Fragmenty nagrań można obejrzeć tutaj:
 
http://www.youtube.com/watch?v=rmwSC5fS40w&feature=related
Wiele osób zapoznając się szczegółowo z tym eksperymentem była negatywnie ustosunkowana do niego, zarzucając jego nieetyczność. Ciekaw jestem jak Wy uważacie? A co najważniejsze, czy zgadzacie się z tezą, że to sytuacja powoduje, to jaki człowiek jest i jakim się staje.

Podziel się:

komentarze (2) | Skomentuj

© 2006-2010 Po radosnej stronie życia

Niektóre prawa zastrzeżone ;)

sobota, 31 lipca 2010

Licznik odwiedzin:  121 012

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

jsmp - czyli ja

Hey, jestem JSMP. W realnym świecie mam na imię Sebastian. Na co dzień studiuje na wydziale pedagogicznym, dodatkowo pasjonuje się informatyką i Internetem.

Na blogu znikają informatyczne aspiracje, liczy sie prosty przekaz, szybkie i swobodne myśli.

Jestem optymistą i lubie być aktywny społecznie, często angażuje się w różnego rodzaju akcje...

Inni o mnie: (najciekawsze)
"jak Ty to robisz? Zawsze jest w Tobie tyle optymizmu i zapału." - Lolcia

"Sebastian 'ma moc i energie. Nie da się wtłoczyć w tą całą maszynerie...'" - Sebastian L.

"rozmowa z toba na tematy zycia to jak spacerowanie po zakatkach całego wszechswiata" - Edyta


KONTAKT
gg:5103910

Księga odwiedzin

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 03.06.2010 21:12:25
  • autor: jasielo
  • treść: pozdrawiam...

Wymiana buttonami:

Chcesz żeby twój button promował twoją stronę na tym bloogu ?? Prowadzisz stronę, blooga, forum ?? Zamieść taki button:
Po radosnej stronie życia

Wstaw poniższy kod:
 
<a href="http://jsmp.bloog.pl"><img src="http://jsmp.republika.pl/pliki/butt_bloog.gif" alt="Po radosnej stronie życia" style="width:88px; height:31px; border:0;"  /></a>


Gdy umieścisz button u siebie, zostawi informacje z adresem twojego buttona, liniem w księdze gości lub pod aktualną notką... Pamiętaj, również ty możesz tutaj promować swoją stronę...

Polecam

Porady, Wiersze, Portfolio Sebastiana Jakubiec statystyka Prądnik Biały Kraków

Odwiedz także...

Zagubione myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: